home
zaglosuj
historia
regulamin
kontakt
 

Alla Pichevska-Cirut – graficzka komputerowa, właścicielka agencji CirutDesign

Wbrew stereotypom, kobiety w branży IT i techniki komputerowej radzą sobie świetnie i odnoszą sukcesy. Dowodem na to jest Ałła Pichevska-Cirut, którą losy zza wschodniej granicy przywiodły do Polski. 

Urodziła się w Żytomierzu na Ukrainie. W rodzinie zdolności artystyczne i matematyczne rozłożyły się mniej więcej po połowie. Ojciec, brat ojca, ciotka oraz brat dziadka byli malarzami, zaś babcia i dziadek byli inżynierami. Korzenie Polskie Ałła miała po pradziadku Kuczyńskim. W 1994 po szkole średniej wymarzyła sobie studia o kierunku matematyczno-fizycznym. Jednak pomimo średniej ocen 4,8 było to nierealne. Wobec preferencji na Ukrainie dla młodzieży ze wsi, miastowa dziewczyna bez dodatkowych punktów nie miała szans. Pomyślała wtedy o studiach malarskich, ale tam zdawało 50 osób na jedno miejsce. Dlatego marzenia o studiowaniu musiała odsunąć i poszła do pracy.  

Od koleżanki dowiedziała się wtedy, że może studiować w Polsce, że są takie możliwości dla tych, którzy mają polskie korzenie. Jednak, żeby dostać się na studia w Polsce, trzeba  było zdać egzamin z języka polskiego, którego zupełnie nie znała. Zaczęła naukę razem z pierwszoklasistami. Ręcznie przepisywała książki z historii Polski, słowa i daty, by szybciej opanować język i wiedzę kraju pradziadka. Chodziła na kursy języka polskiego w polskim kościele. Pomocny był też samouczek języka polskiego znaleziony w domu po babci. Na naukę miała tylko pół roku. 

Egzamin był w maju. Po teście pisemnym była druga na liście. W dyktandzie nie robiła już błędów, jednak rozmowy kwalifikacyjnej nie przeszła, bo nie umiała w tym języku jeszcze rozmawiać. Nie było z kim wcześniej tego poćwiczyć. Na uniwersytet za mało uzyskała punktów, ale mogła jeszcze rozpocząć naukę w Polsce w kolegium nauczycielskim, z czego skrzętnie skorzystała. W ostatniej chwili zwolniło się miejsce w kolegium nauczycielskim w Szczytnie i Ałła wskoczyła na listę. To był ostatni moment, by zacząć naukę w Polsce. Za rok byłoby już za późno, nie objąłby ją program stypendialny. 

Na pierwszym roku w Szczytnie zapisała się do Miejskiego Domu Kultury na kółko teatralne. Czekając na zajęcia rysowała sobie coś na kartkach w korytarzu. Zobaczył rysunki kierownik MDK i zaprowadził Ałłę do kołka malarskiego. Instruktorka studiowała zaocznie w Olsztynie na WSP. Ona zaaranżowała spotkanie z prof. Gwozdkiem. Profesor powiedział, że Ałła powinna studiować plastykę i spowodował w ministerstwie możliwość jej przeniesienia na kierunek malarski Wydziału Artystycznego WSP. Ałła zdała egzaminy na malarstwo, dostała się i przekierowano jej stypendium na WSP. Stypendium naukowe 120 zł na wydziale artystycznym – niewielkie, ale zawsze coś.

Na pierwszym roku spotkała Bartka, na drugim chodzili już ze sobą. Gdy po 3 latach skończyło się stypendium, Ałła musiała poszukać możliwości zarobienia na życie. Zamieniła dzienny tryb studiów na tok indywidualny i wyjechała do pracy w Otwocku, gdzie odpowiadała za spedycję w kontaktach handlowych z Rosją. W tej pracy miała pierwszy kontakt z komputerem. Wtedy nauczyła się sama z książki obsługi programu graficznego Corel. Pracowała i mieszkała w Otwocku, co tydzień przyjeżdżała do Olsztyna na zaliczenia i spotkania z Bartkiem.  

Po studiach wzięli ślub. Postanowili skorzystać z dotacji unijnych, by założyć firmę. Kurs utworzenia firmy odbyła Ałła. Ponieważ brakowało pieniędzy na wkład własny, Bartek trzy razy wyjeżdżał do Norwegii, by je zarobić. Dzięki temu Ałła otworzyła firmę, kupili komputer, pracowali w domu. Ałła sama nauczyła się wtedy programu do animacji komputerowych Flash i otrzymali pierwsze zlecenie na stronę internetową w tym programie od OZGraf. Szukając kolejnych, przeszli się po lokalach na olsztyńskiej Starówce. Pytali, czy ktoś chce, niezobowiązująco, by stworzyć stronę internetową dla firmy w programie Flash. Zapłata za usługę miała być tylko wtedy, gdy klient będzie zadowolony z wykonanej strony. Pierwszej klientce, właścicielce Ekspress Pubu na Starówce, strona internetowa spodobała się bardzo i poleciła młodych grafików innym. Ta pierwsza strona zdobyła wiele nagród na międzynarodowych portalach. Dzięki temu inni klienci sami się już pojawiali. 

Był rok 2003. Od tej pory otrzymywali dużo zleceń. Rozszerzali działalność - najpierw strony www, potem spoty video, grafika na bilbordy, opakowania produktów, nawet projektowanie wnętrz. Od początku nastawili się na realizacje o wysokiej jakości graficznej. 

Najważniejsze realizacje, z których są dumni: 

Galeria Warmińska – ich projekty, poczynając od logotypu, poprzez bilbordy reklamowe, po tabliczki na toaletach.

Kampania bilbordowi Prezydenta Olsztyna, kampania Urszuli Pasławskiej. 

Dla Polskich Zakładów Zbożowych Białystok zaprojektowali całą linię opakowań dla kasz, dla Agrocentrum – opakowania na pasze dla bydła. 

Właściciel Transfitu (dodatki żywieniowe dla krów) dał im wolną rękę. Zaprojektowane opakowania zrobiły furorę na targach, dzięki temu firma zwiększyła sprzedaż i produkcję. W tej branży nikt wcześniej nie zwracał uwagi na dizajnerskie opakowania produktów. 

Do sukcesów zaliczają też pierogi Bondari. Gdy właściciele firmy Polaris przyszli do Cirutów, byli na skraju bankructwa pomimo dobrego produktu. Ałła z Bartkiem od nowa wszystko zaprojektowali – od nazwy firmy Bondari (od nazwiska producentów Bondariew), logotypu, po opakowania. W nowej szacie dobre produkty stały się ozdobą lodówek w sieciach sprzedaży RAST, Piotr i Paweł, Tesco i innych. Ruszyła sprzedaż i rozwój firmy.

Ostatnio, poprzez znajomych olsztyniaków, trafiło do nich zlecenie obrendowania (zmiany szaty graficznej) produktów fit ekologicznie czystych dla firmy z Meksyku. Po zmianach produkty dobrze się sprzedają. 

Ałła dumna jest z Magazynu Fashiontime. To magazyn modowy realizowany graficznie dla Galerii Warmińskiej. Wyzwaniem było też pismo lajfstylowe Magazyn DYWiTY – pierwsze takie w Polsce wydawane dla jednej gminy Dywity. 

Ałła i Bartek proszeni byli dwukrotnie do komisji Urzędu Miasta Olsztyna, która dokonywała w konkursach wyboru logotypów dla miejskich inicjatyw.

W firmie, którą założyła Ałła, role są podzielone. Bartek jest creativ – wymyśla „odlotowe” projekty, sprawuje pieczę nad stroną designerską, estetyczną stroną projektu. Ałła ze swoim umysłem matematycznym szybko uczy się nowych programów komputerowych, graficznych, filmowych, projektowania w 3D. Wykonuje te prace, które wymagają żmudnej dokładności, jak skład graficzny, kalkulacje - pilnuje, żeby realizacje były praktyczne i wykonalne.

Ałła: „Uczelnia artystyczna daje poczucie rozróżniania harmonii. Malarstwo, wbrew pozorom, to jest matematyka. Za każdym projektem jest siatka stworzona na podstawie formuły matematycznej. Po studiach zaczęliśmy obserwować światowy design, obierając za wzorzec design niemiecki i skandynawski, i zauważyliśmy w nim pewne ustalone reguły – siatki graficzne. Siatki, które przypominają te, na rysunkach starożytnych Greków. Chaos w projektowaniu próbujemy zastąpić harmonią.”

Dzisiaj CirutDesign należy do czołowych agencji kreatywnych w regionie. Dopełnieniem życiowego rozwoju Ałły jest dwójka dzieci. Maluchy od początku obserwując rodziców zapoznane są z komputerem.