home
zaglosuj
historia
regulamin
kontakt
 

Bogumiła Brewka – założycielka i prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Wsi Bukwałd, sołtyska wsi Bukwałd w gminie Dywity.

Poza sołtysowaniem pracuje jako kierownik Domu Studenckiego w Kortowie - uwielbiana przez „swoich” studentów. Bogumiła Brewka zamieszkała w Bukwałdzie 17 lat temu. Jak mówi, zawsze uciekała z rodzinnych Momajn, gdzie została przesiedlona jej ukraińska rodzina w Akcji Wisła. Chciała mieszkać w mieście. Ale miasto dusiło, przytłaczało, brakowało przestrzeni. Siedlisko na kolonii Bukwałd znalazł mąż Bogusi - Piotr Brewka. Jak sama opowiada - gdy wysiadła z samochodu i zobaczyła miejsce, jakie wybrał do ich wspólnego życia, chciała natychmiast uciekać.

Przepiękny dziś, klimatyczny wiejski dom był przed laty opuszczoną ruiną z dziurami w ścianach i dachu. Bogusia w zaawansowanej ciąży i z małym dzieckiem, i zapał Piotra, by tu budować nową przyszłość. –I tak zostaliśmy – opowiada. W domu Brewków na każdym kroku widać ukraińskie tradycje, zakorzenione i pielęgnowane. Ciepło jakie Bogusia roztacza powoduje, że przy świątecznym stole spotyka się ponad 40 osób celebrując grekokatolickie obrządki świąteczne.

Co nie przeszkadza Bogusi jak lwicy walczyć o zabytkową bukwałdzką katolicką kaplicę.

Jak to się stał, że została sołtyską Bukwałdu i zaangażowanym społecznikiem? „Przypadek!” Opowiada „Ja tylko chciałam wybudować w Bukwałdzie plac zabaw! Widziałam jak inne gminy na Mazurach korzystają z funduszy unijnych, jak można coś osiągnąć gromadząc grupę ludzi myślących podobnie. Chciałam, by Bukwałd miał plac zabaw z prawdziwego zdarzenia, choć kompletnie nie wiedziałam, jak się za to zabrać, założyć stowarzyszenie, napisać wniosek, to była czarna magia! Ale potem... jakoś potoczyło się dalej”. Było wyposażenie świetlicy, warsztaty i spotkania dla mieszkańców, kursy tańca, bębnów i tańca z ogniem. Integracyjne Sobótki i kultywowanie tradycji Święta Kupały, kilkukrotne zwycięstwo Bukwałdu w Konkursie Sołectw oraz o Garniec Kłobuka.

Najwięcej pracy i zaangażowania wymagało i nadal wymaga ratowanie bukwałdzkiej XIX wiecznej zabytkowej kapliczki, której grozi zawalenie. Dzięki ogromnej determinacji i zaangażowaniu udało się zebrać już 80 tys. zł na remont. Z końcem marca Ministerstwo  Kultury i Dziedzictwa Narodowego zobowiązało się dopłacić brakującą kwotę tak, by można było przeprowadzić kompleksowy remont kościółka. Ile pracy kosztowało zebranie tak ogromnej kwoty wiedzą tylko osoby współpracujące z Bogusią. Koncert muzyki sakralnej w Brąswałdzie, kwestowanie podczas kolejnych świąt pod kościołem i cmentarzem w Brąswałdzie. Dobroczynna kwesta z licytacją darowanych dzieł rękodzielniczych w Dywitach, i wiele, wiele innych.

Na pytanie, jak to się stało, że tak bardzo zaangażowała się  w ratowanie kościółka katolickiego, odpowiada skromnie - ludzie są ważni. Ta kaplica powstała ponad 100 lat temu, pracą rąk ludzi, którzy kamień po kamieniu wnosili na wzgórze, by postawić kapliczkę. To sanktuarium dziękczynne, ufundowane w podzięce za ozdrowienie Córki jednego z dawnych mieszkańców Bukwałdu. To nasze dziedzictwo i jesteśmy zobowiązani je chronić za wszelką cenę, niezależnie od obrządku i wiary, jaką wyznajemy. I ja na pewno się nie poddam i nie spocznę. Ogromnym sukcesem było uzbieranie pierwszych 15 tys. złotych. Nigdy bym nie przypuszczała, że na mojej drodze spotkam tylu dobrych ludzi, bezinteresownie i anonimowo wspierających sprawę, a ja cóż, ja tylko kwestuję.

A co w planach? No jak to, pyta zdziwiona, pracy jest masa! Musimy mieć siłownię na świeżym powietrzu. No i marzy mi się Wioska Tematyczna. Najważniejsze to otaczać się ludźmi myślących podobnie, a Bogusia ma niesamowity dar ściągania ich do siebie