home
zaglosuj
historia
regulamin
kontakt
 

Anna Stawarczyk

współwłaścicielka Przedsiębiorstwa Budowlanego MAS-BUD.

Anna Stawarczyk i jej mąż Marian o swojej firmie mówią „czwarte dziecko”, które utrzymuje niemal całą ich rodzinę, ale trzeba o nie dbać i codziennie pielęgnować, co czynią już od blisko 20 lat. Tworzyli ją od zera i odpowiadają za nią całym majątkiem, jako że jest to spółka jawna. Zresztą dla pokreślenia tej odpowiedzialności w pierwszym członie nazwy zawarli swoje inicjały: MAS – Marian i Anna Stawarczyk. Dwoje ludzi, których złączyło przeznaczenie, a nawet jedna data urodzin, bo to nie mógł być przypadek.

Dzisiejsza spółka MAS-BUD na tyle wypracowała sobie wysoką jakość, że już sama jej nazwa budzi respekt i zaufanie klientów, którzy przychodzą kupować tu mieszkania. Taka pozycja na olsztyńskim rynku przyszła z czasem, w miarę pokonywania kolejnych przeszkód i etapów wtajemniczenia.

W żyłach ich obojga płynęła krew budowlańców. Ojciec pani Anny, oficer i fachowiec budowlany, był po wojnie wysyłany do odbudowywania koszar w zniszczonym kraju. Stawiał obiekty takich zakładów jak Inofama, czyli Inowrocławska Fabryka Maszyn Rolniczych czy Huta Szkła „Irena”.

Mąż pani Anny w młodości z ojcem cieślą stawiał drewniane konstrukcje dachów, siłą rzeczy przyuczając się do tego fachu. Gdy przypadkowo Anna i Marian spotkali się w pociągu, którym dojeżdżali do szkoły, od początku mówili tym samy językiem. W 1967 jednocześnie skończyli technikum budowlane. W 1970 wzięli ślub i zjechali do Kętrzyna. Pani Anna już pracowała parę miesięcy w Kętrzyńskim Przedsiębiorstwie Budowlanym, gdy po wojsku dojechał do niej Marian.

Ania zdjęła pantofle, założyła gumofilce i jako majster budowy zmierzyła się z zadaniami zazwyczaj powierzanymi facetom. Ale na przełomie epoki gomułkowskiej i gierkowskiej kobiety coraz częściej stawały w szranki z mężczyznami także w nadzorze budowlanym, zyskując uznanie szefów za sumienność i operatywność. Wkrótce Stawarczykowie zdobyli uprawnienia budowlane stanowiąc zgraną, cenną dla firmy parę fachowców, dlatego dyrektor już na wstępie obiecał im mieszkanie. Dwa lata później przyszedł na świat syn, potem córka i znowu syn.

W Olsztynie powstał zespół budowalny KPB i Stawarczykowie przenieśli się z całą ekipą na olsztyńskie budowy, stawiając między innymi wysokie bloki przy ul. Narutowicza oraz takie obiekty jak siedziba Unitry-Unimy czy Pewex i osiedle mieszkaniowe przy Pstrowskiego. Oboje byli kierownikami budowy, choć pan Marian dowodził całym zespołem olsztyńskim liczącym w najlepszym momencie ok. 300 osób. Oboje zaczęli też studiować na wydziale budownictwa lądowego Akademii Rolniczo-Technicznej i w 1983 roku zdobyli dyplomy inżynierów, dzięki czemu ich notowania znowu skoczyły do góry.

Pani Anna rodziła dzieci praktycznie bedąc sama w Polsce, bo mąż pracował na kontraktach na Wschodzie w ZSRR. Będąc w ciąży pracowała na budowach jako majster, potem mistrz i kierownik. Proszę sobie wyobrazić w tamtych siermiężnych czasach kobietę w gumiakach, w  wysokiej ciąży i na budowie....
Wydatki na taką rodzinę przekraczały dochody, jakie mieli z pracy w KPB. Zwłaszcza, że nadciągał kryzys końca lat osiemdziesiątych. Mąż pani Anny, gdy wrócił z kontraktu na Wschodzie, zaraz pojechał z Budimexem na Zachód do RFN. Tam również spędził dwa lata, poznając nowe technologie i kapitalistyczny styl pracy. W tym czasie Polska już stała na skraju nowego systemu.
Gdy mąż pani Anny wrócił w 1993 roku z Niemiec, mieli dwie możliwości: iść do kogoś na garnuszek albo założyć własną firmę. Pani Ania pomysł, by założyć własną firmę, przyjęła odważnie.
Wobec planowanych redukcji w macierzystym przedsiębiorstwie przeszło do nich część pracowników. 
Pieniądze zarobione na Zachodzie wystarczyły na dostawczego żuka, betoniarkę i dwie pierwsze wypłaty. Najważniejszy był przepływ płatności. To znaczy, czy za wykonane roboty w terminie wpłyną pieniądze, które można przeznaczyć na zakup materiałów i sprzętu, żeby podjąć kolejne zlecenia. Bo o swoje kompetencje zawodowe się nie bali. Właściwie wystarczyło robić to samo, co do tej pory, czyli budować, mając do dyspozycji tych samych fachowców. Dziś są preżnie działajacą firmą.

Przez wszystkie te lata zostali zauważeni przez wiele organizacji biznesowych czy też branżowych, do których przynależą. Między innymi: Business Centre Club, Olsztyńska Izba Budowlana, Polski Związek Pracodawców Budownictwa w Warszawie.

Z biegiem lat przedsiębiorstwo MAS-BUD stało się firmą rodzinną w pełnym tego słowa znaczeniu. Nadal jej właścicielami fifty-fifty są seniorzy rodu; pan Marian zajmuje się budowaniem i finansowaniem inwestycji, a pani Ania całą biurokracją (ale w domu to ona trzyma kasę). Razem z nimi pracuje córka Katarzyna, absolwentka marketingu i zarządzania ART w Olsztynie. Syn Mikołaj jest po mechatronice w Olsztyńskiej Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania im. prof. Tadeusza Kotarbińskiego i trzyma w ręku sprawy sprzętu w firmie. Młodszy Marcin najpierw uczęszczał do tego samego Technikum Budowlanego w Toruniu co rodzice, a potem skończył studia z zarządzania i budownictwo. Dlatego jest kierownikiem budów, a ostatnio został prezesem celowej spółki z o.o.
MAS-BUD dorobił się stałej załogi liczącej około 85 osób, a z pracującymi na zlecenie – blisko setki. No i firma wielokrotnie zdobywała nagrody w różnych konkursach i plebiscytach. Wielokrotnie była laureatem TOP Warmii i Mazur, zdobywała tytuły Budowa Roku 2003, 2006 i 2012. Od 2006 roku posiada Certyfikat Dewelopera. W 2009r decyzją Kapituły Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa w Warszawie Firma została odznaczona Złotą Odznaką „Zasłużony dla Budownictwa” w tym samym roku Marian Stawarczyk odebrał statuetkę Pracodawca Roku 2009 w Budownictwie. W latach 2009, 2010 i 2012 znaleźli się wśród grona laureatów rankingu Diamenty Forbesa. Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, Business Centre Club oraz jedna z najważniejszych dla przedsiębiorców instytucji w Unii Europejskiej – Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny przyznał firmie MAS-BUD Medal Europejski.

Formalnie pani Anna i jej mąż są już na emeryturze i mogliby sobie odpuścić biznes ciesząc się sześciorgiem wnucząt. Jednak jako odpowiedzialni przedsiębiorcy deklarują, że muszą skończyć to co zaczęli. A póki osiedle jest w budowie... Będąc na targach budownictwa  w USA przyjrzeli się bliżej amerykańskim domom. Wrócili bez kompleksów. W Polsce ta branża stoi naprawdę na wysokim poziomie.

Przez te wszystkie lata pani Anna nie dawała sobie żadnej taryfy ulgowej. Etos pracy wyniesiony z domu przekazała swoim dzieciom. Czuje się spełniona we wszytkich obszarach życia.