home
zaglosuj
historia
regulamin
kontakt
 

dziennikarka - publicystka Dziennika Zachodniego, autorka książek. Niezwykle ceniona w regionie za zaangażowaną, odważną publicystykę, za pryncypialność, świetne pióro, za bycie sobą.

Pochodzi z Żywca. Mówi o sobie - góralka niskopienna. Za największy sukcesem uznaje w życiu prywatnym – urodzenie i wychowanie córki, w życiu zawodowym – opublikowanie książki „Zabiorę twoje łzy” o wydarzeniach w kopalni „Wujek”.

 

Tak o niej pisze Henryka Wach-Malicka, dziennikarka:

Publicystka i komentatorka „Dziennika Zachodniego” z prawie czterdziestoletnim stażem

zawodowym. Z wykształcenia – prawnik. Z zamiłowania – badaczka współczesnych wydarzeń historycznych i społecznych, ze szczególnym uwzględnieniem trudnych procesów narodowościowych na Górnym Śląsku. Autorka bestselerowej książki „Zabiorę twoje łzy - Sądowa historia pacyfikacji kopalni „Wujek” oraz współautorka albumu „Idą pancry na Wujek”. Obydwie pozycje wydawnicze są plonem jej żmudnej, wieloletniej pracy dziennikarskiej - setek godzin, spędzonych na badaniu akt procesów sądowych i na uczestniczeniu w rozprawach. Na potrzeby książki, autorka przeprowadziła

wiele rozmów z uczestnikami i obserwatorami pacyfikacji katowickiej kopalni „Wujek”. Zarówno po stronie strajkujących górników, jak wojska i milicji.

 

Na łamach „Dziennika Zachodniego” Teresa Semik zajmuje się także publicystyką kulturalną i reportażem. Słynie z dociekliwości i staranności w przygotowywaniu materiałów prasowych. Jest wzorem i autorytetem dla młodych dziennikarzy. I laureatką licznych nagród dziennikarskich. Teresa Semik jest jedną w nielicznych - a w niektórych wypadkach: jedyną! – publicystką naszego regionu, podejmującą trudne, „niewygodne” tematy, o których wielu woli milczeć, ale które rzutują przecież na współczesny obraz Śląska i postawy Ślązaków. A nawet szerzej - Polski i Polaków.

Nigdy nie traktuje opisywanych problemów naskórkowo. To Teresa Semik zainicjowała ogromną, w konsekwencji ogólnokrajową dyskusję o kształcie wystawy stałej w Muzeum Śląskim. Niektóre postulaty jej autorstwa uwzględniono zresztą potem w tworzeniu scenariusza powstającej ekspozycji. To Teresa Semik pochyliła się w wnikliwie nad losem Ślązaków, przymusowo wcielanych do Wehrmachtu, opisując ich losy i trudne doświadczenia. Ale z drugiej strony to także ona dotarła do źródeł, ukazujących tragiczne życiorysy Polaków, mieszkających w naszym regionie od pokoleń, ale we wrześniu 1939 roku mordowanych przez sąsiadów- Niemców. Szczególna wartość publikacji Teresy Semik polega bowiem na uszanowaniu faktów historycznych, przy jednoczesnej próbie zrozumienia decyzji i zachowań pojedynczych ludzi.

W jej dziennikarskim dorobku znalazł się zarówno wstrząsające opisy wojennej pacyfikacji

Żywiecczyzny, jak i poruszające reportaże ze współczesnych wydarzeń - np. akcji ratowniczej po zawaleniu się hali MTK czy losów rodzin, ocalałych po wybuchu gazu z jednej z katowickich kamienic. Odważna w stawianiu trudnych tez, niegubiąca z pola widzenia konkretnego człowieka, wprowadziła do śląskiej publicystki wiele nieodkrytych dotąd (lub świadomie ukrywanych) tematów.

W swoją pracę, w zbieranie materiałów dziennikarskich, angażuje się bez reszty. A Czytelnicy mają do niej ogromne zaufanie, czego dowodem są listy, proszące o ”zajęcie przez

redaktor Semik” kolejnym trudnym tematem.

 

A Maria Pańczyk, Senator RP, dodaje:

Mimo, iż pracuje w gazecie, która od kilku lat jest pro RAŚ-owa, Teresa Semik ma odwagę iść pod prąd i pokazuje, że Śląsk jest nie tylko żółto – niebieski, ale przede wszystkim biało-  większości uznają się również za Polaków, co ostatnimi czasy jest w gazecie mocno kontestowane. Dzieje się tak gdyż Dziennik Zachodni preferuje autorów, dla których polskość jest rodzajem kuli u nogi. Teresa Semik jest jedną z nielicznych dziennikarek, która od ćwierćwiecza rzetelnie pokazuje, że konkurs „Po naszymu czyli po śląski” jest wartością

ponadczasową, a ludzie, którzy w nim od 25 lat uczestniczą są Ślązakami z krwi i kości. I to oni mówią dialektami, które należy chronić i hołubić, a nie skazać je na zagładę poprzez żądanie dla nich statusu języka.

 

I jeszcze wypowiedź jej córki Justyny Orzech:

Moja Mama zawsze na pierwszym miejscu stawiała w swojej pracy rzetelność dziennikarską

oraz etykę tego zawodu.

Historię i tematy poruszane w jej artykułach były trudne, bolesne, czasem niewygodne, ale zawsze istotne dla regionu. Pisała z pasją o Śląsku i śląskości, chociaż niejeden obrzucił ją słownym błotem, wytykał góralskie pochodzenie lub nawet pozwał do sądu. Nigdy się jednak nie ugięła i za to cenię ją najbardziej.

Nieskromnie dodam, że wychowała też córkę, która dzięki niej ma głowę pełną ideałów, serce pełne odwagi i duszę pełną pasji.

 Teresa Semik chciałaby doczekać czasu, w którym Katowice mocniej awansują i podejmują śmiałą rywalizuję z Krakowem oraz Wrocławiem. Liczę też, że Ślązacy wspólnie będą budować swoją przyszłość (bez tego dramatycznego podziału), a ja nadal będę ich w tym wspierać całym sercem.

Marzenie? Skoczyłaby ze spadochronem.