home
zaglosuj
historia
regulamin
kontakt
 

Joanna Radziwiłł

Psycholog, działaczka społeczna, filantropka, opiekunka ubogich dzieci na warszawskiej Saskiej Kępie, organizatorka Domów dziennych dla dzieci, szefowa Fundacji św. Jana Jerozolimskiego.

W 1990 r. Polski Związek Kawalerów Maltańskich założył Fundację św. Jana Jerozolimskiego. Prezydentem Fundacji jest Adam Zamoyski, prezesem Joanna Radziwiłł. Fundacja ma na celu wyrównywanie szans dzieci i młodzieży. Na warszawskiej Pradze działały cztery Dzienne Domy. Do dziś działają dwa z nich -  Dom św. Mikołaja dla dzieci w wieku 6 – 12 lat i Dom Pawła dla dorastającej młodzieży. Dzieci przychodzą tu pięć dni w tygodniu. Mogą się bawić, zjeść posiłek i odrobić lekcje. Przede wszystkim jednak odreagować emocjonalnie. -To jest taka forma codziennego towarzyszenia dzieciom w życiu. Tak jak z rodzonym potomstwem spędzamy czas, tak i tu – poświęcamy naszym podopiecznym bardzo dużo uwagi, ciepła, przytulamy, głaszczemy. Dzieciaki mogą się wygadać, zjeść, pośmiać się, popłakać, bo one oczywiście mają sporo kłopotów w swoich domach, środowiskach. Ale cud tego miejsca polega na tym, że tu mówią, że nie boją się. Dzieci są często traktowane przez nauczycieli, przez swoje rodziny jako osoby drugiej kategorii, które mogą zaspokoić się byle czym. Tu, kiedy są szanowane, akceptowane, obdarzane zaufaniem, zakwitają na naszych oczach! Poprzez stworzenie ciepłej, bezpiecznej atmosfery dzieci mogą nadrobić opóźnienia rozwojowe, podwyższyć zaniżoną samoocenę, a także uwierzyć, że mogą marzyć oraz marzenia te wspólnie z nami realizować. Mamy dla nich cała gamę zajęć. Piszemy programy edukacyjno profilaktyczne, które są współfinansowane przez Urząd miasta Warszawy i Burmistrza Pragi Południe. Współpracujemy z Fundacją BRE Banku, Fundacją Orange, prowadzimy 4 programy, do których mogą się zgłaszać osoby prywatne wrażliwe na potrzeby innych: program Wielki Talerz, Opiekuńcze Skrzydła, Mała Miska, Ścieżka Rozwojowa. Od lat jesteśmy również organizatorami przeróżnych spotkań filantropijnych: nocy tanecznych, pikników, meczy polo, wystaw, podczas których kwestujemy na rzecz dzieci. Dużo dzieci, więc potrzeb jest bez liku. Na wiele sposobów zbieramy środki, żeby dbać o nasze dzieci.  Prowadzimy niedzielną kawiarenkę, w której starsze dzieci, nasi nastolatkowie, obsługują gości. To jest dla nich wielka nauka działania zespołowego, w bardzo dobrej rodzinnej atmosferze, ale z odpowiedzialnymi funkcjami. Sami pieczemy, gotujemy, moje przyjaciółki podrzucają nam również swoje wypieki. Goście chętnie do nas wracają, przyprowadzając potem znajomych. Często po wizycie u nas decydują się nas wspomóc. Jest mały sklepik, do którego można przynieść niepotrzebne rzeczy... Jedna starsza pani przychodzi co tydzień z siateczką, coś zostawia i coś kupuje od nas – to też jest forma wsparcia. Chętnie przyjmujemy jedzenie, ubrania, papier, farby, środki czystości... wszystko to, co potrzebne jest w domu, gdzie są dzieci. Ale to mogą też być bilety do kina, do teatru – trzeba sobie wyobrazić, co potrzebne jest takim dzieciom nastolatkom, co może im sprawić frajdę. W ramach programu „Wielki Talerz” proponujemy taki rodzaj zobowiązania, że przez rok płaci się 96 złoty miesięcznie na wyżywienie jednego dziecka... Otrzymujemy też w darze owoce i warzywa, więc jak dołożymy te 96 złotych to wychodzą z tego takie domowe, porządne obiady. Naprawdę pyszne. Inny nasz projekt Opiekuńcze Skrzydła zakłada przekazywanie co miesiąc 400 zł na konkretne dziecko. Wtedy pytamy, czy ma to być chłopiec czy dziewczynka, żeby to też ofiarodawcy sprawiało przyjemność, nie tak, że pieniądze idą do jednego wora... Potem co miesiąc wysyłamy do darczyńcy list z relacją o postępach, ale i kłopotach jeśli są, załączamy do tego rysunki dziecka. Na początkach mojej pracy wybierałam tylko najpiękniejsze, porządne prace, a dziś wysyłam też te pogniecione czy podarte – bo to jest dla mnie prawda o dziecku. Żadne oficjalne podziękowania na firmowym papierze nie dorównają tej kartce wzruszająco dotkniętej przez dziecko. Jest jeszcze jedna forma pomocy, tzw. Ścieżka Rozwoju, która pomaga dzieciom rozwijać swoje zainteresowania, a w przyszłości zdobyć zawód. Fundacja organizuje także pomoc materialną i finansową dla tysiąca ubogich rodzin wielodzietnych. Przekazuje im żywność, środki czystości, artykuły szkolne, ubrania, paczki świąteczne, a także udziela pomocy prawnej. Fundacja wprowadziła również projekt "Starszy Brat, Starsza Siostra", który polega na stałej pomocy wolontariuszy dzieciom potrzebującym pomocy w nauce i wsparcia emocjonalnego. W Fundacji działa także Bank dla Osób Niewidomych, gdzie prowadzone są kursy językowe, organizowane spotkania i wyjazdy. Fundacja co roku w maju organizuje pielgrzymkę niepełnosprawnych na wózkach inwalidzkich do ośrodka kultu maryjnego w Lourdes (Francja). Organizatorom zależy na aktywizacji tych, którzy przez niepełnosprawność stracili ochotę do życia, chcą, żeby to był pobyt, który będą pamiętać całe życie. W pielgrzymkach uczestniczyło już 200 osób niepełnosprawnych.

Skąd się wzięła nazwa Fundacja św. Jana Jerozolimskiego? Św. Jan to był jałmużnik,
taki Robin Hood swoich czasów, który zbierał od bogaczy i rozdawał biednym,
będąc przy tym skromnym i cichym człowiekiem.