home
zaglosuj
historia
regulamin
kontakt
 

Anna Raczyńska

Współwłaścicielka firmy Vitaceuticals s.c. Prowadzi ją razem z najbliższą i najstarszą przyjaciółką (znają się od 7-go roku życia). To firma typu Business-to-Business, która importuje ze Stanów Zjednoczonych kosmeceutyki, czyli wysokiej jakości kosmetyki o bogatym składzie (na granicy leków) i nawiązuje tu w Polsce współpracę z gabinetami medycyny estetycznej, dermatologami, chirurgami plastykami oraz najlepszymi spa, a te miejsca potem odsprzedają wspomniane preparaty pacjentkom. Wspólniczki mają z tego wielką satysfakcję, że sprowadzają niszowy produkt dla Polek. Jak twierdzi, to rozsypany ryż sprawił, iż zdecydowała się otworzyć własną firmę. A wszystko zaczęło się od niepohamowanej chęci poznawania świata – ciekawości i otwartości na przygodę.  Od zawsze lubiła pływać, została jednym z najmłodszych ratowników w Polsce, a z racji tego, że w małym mieście podkarpackim nie można było rozwijać swoich pasji, starała się o rejs żaglowcem Chopin dookoła świata. Było to niestety przedsięwzięcie zbyt kosztowne dla jej rodziców (dzień na żaglowcu kosztował 30 dolarów, podczas gdy jej mama jako nauczycielka w liceum zarabiała w tym czasie równowartość 37 dolarów miesięcznie). Tak więc w zamian za to rodzice zgodzili się na jej samotny wyjazd na rok do Stanów Zjednoczonych do liceum w Teksasie. Była to dla niej przepustka do zupełnie nowego świata, otwartego myślenia i samodzielności. Zachłannie zapisywała się na wszelkie możliwe zajęcia dodatkowe, więc zaczynała dzień w szkole o 7 rano na zajęciach teatralnych i humanistycznych, a kończyła wieczorem treningiem pływackim. Powoli nabierała pewności siebie, swobody językowej i poszanowania dla ciężkiej pracy. Dzięki temu odważyła się po powrocie do Polski aplikować do najlepszej wówczas prywatnej szkoły biznesu – Wyższej Szkoły Biznesu National Louis University w Nowym Sączu, a potem ukończyć studia MBA. Prosto po studiach wyjechała do Warszawy, aby znaleźć pracę i udało jej się zdobyć doskonałe doświadczenie w międzynarodowej agencji reklamowej Saatchi&Saatchi. Po tym, jak oddała tej korporacji parę lat swojego życia i dużo zdrowia, przeżyła upokorzenie i dramat wyrzucenia z pracy.

Wkrótce kolejne wydarzenia dały jej nowe pole do działania w niespodziewanej dla niej dziedzinie bankowości, bardzo męskim środowisku - w zespole kart kredytowych najważniejszego pionu biznesu Citibanku w Polsce. Tutaj miała dwie wspaniałe przełożone, mocne kobiety, które w zdominowanym przez mężczyzn biznesie były dla niej wzorem do naśladowania, a citibankowe stowarzyszenie kobiet Citiwomen zaoferowało dużo szkoleń, wymiany doświadczeń i wsparcia, z którego też chętnie czerpała. Tak więc, gdy pojawiła się oferta awansu do pracy w innym kraju, bez wahania zgłosiła się, niestety przegrała jako młoda mężatka i matka z kolegami, którzy też mieli małe dzieci, ale byli w stanie wyjechać za granicę z żonami, które zajmowałyby się domem. W związku z tym, gdy pojawiła się konkurencyjna oferta z innego banku, od razu zgłosiła się i po pozytywnym przejściu sita rekrutacji spakowała swoje dziecko, nianię, wynegocjowała cotygodniowe przeloty dla męża i wyjechała do Szkocji na kontrakt do The Royal Bank of Scotland, światowej siedziby banku w Edynburgu. Miała szczęście pracować przy innowacyjnym projekcie, który potem został uznany za najbardziej innowacyjne rozwiązanie w bankowości tego roku – tworzyli pełną bankowość dla Polaków przebywających na emigracji w Wielkiej Brytanii – polska obsługa, po polsku, dla Polaków. Gdy projekt został wprowadzony w życie zdecydowała się wrócić do kraju i urodzić drugie dziecko.

Ponieważ największą dla niej wartością  jest rodzina i dzieci, to zdecydowała się na stałe odejść z korporacji i założyć własną firmę, po to by móc spełniać swoje pasje, mieć czas dla dzieci i wspierać je w rozwijaniu zachłanności na życie i wszystkie jego przygody.  Poznaje zupełnie nową branżę – medyczną, pomaga swoim klientom – lekarzom z własnymi małymi biznesami – rozwijać ich przedsięwzięcia i cieszy się każdym dniem, w którym nauczyła się czegoś nowego. Firma, którą prowadzi z przyjaciółką zdobyła już wyróżnienie za najlepszy produkt roku wg magazynu InStyle i mają jeszcze dużo marzeń, a najważniejsze jest to, by stale dokonywać właściwych wyborów między byciem spełnioną bizneswoman a spełnioną mamą, i by być zawsze przy tym wszystkim szczęśliwą.